Wzgórza Strzelińskie - Strzelin - rogaining Strzelin
herb Strzelina - rogaining

XVII  OGÓLNOPOLSKIE  ZAWODY  NA  ORIENTACJĘ
'SIAPULA'

Szklary, 15-16 czerwca 2013

IV  STRZELIŃSKI  ROGAINING


W piękną letnią noc z 15 na 16 czerwca na Wzgórzach Strzelińskich rozegrane zostały XVII Ogólnopolskie Zawody na Orientację "Siapula", czyli IV Strzeliński Rogaining. Uczestników gościła świetlica wiejska w Szklarach.

Zwyciężyła drużyna w składzie Rafał Fałowski (Gajków), Janusz Skowroński (Olesnica) i Irena Trzęsicka (Krzeptów) przed Romanem Trochą i Krzysztofem Ligienzą (Dzierżoniów) oraz Andrzejem Wieczorkiem (Racibórz) i Michałem Kłodowskim (Wrocław).


SIAPULA, ULTRASY i 5G

To był mój trzeci bieg na orientację. Struktura ta wchłaniała mnie powoli. Najpierw zabawa, śmiechy, po prostu trasa Relax.

Później nocny 10 godzinny bieg, gdzie adrenalina i listopadowy chłód nie pozwalają dopuścić do siebie uczucia strachu - lekkie „podkręcenie śruby”. Siapula, to czas krótszy, „tylko” 8 godzin :), ciepło, przyjemnie, dwóch opiekunów – sielanka-bajka. Pozornie. Wpadłam w łapy dwóch Ultrasów, którzy potraktowali mnie nie jak delikatną i kruchą kobietę, a PARTNERA biegowego. Chciałam – to mam!

IV Strzeliński Rogaining

SIAPULA – XVII Ogólnopolskie Zawody na Orientację - IV Strzeliński Rogaining. Rogaining to forma biegów na orientację, gdzie samemu planuje się trasę i które punkty kontrolne ustalone przez organizatorów, chce się zaliczyć. Jedyne ograniczenie to limit czasu i własne możliwości. Naturalnie dla „ułatwienia” biega się w nocy :)

ULTRAS, to więcej niż biegacz. Ultras, to niesamowicie wytrzymały egzemplarz. Ultras nawigujący w nocy, to egzemplarz wybitny. Oni nie klepią tylko kilometrów, oni posiadają szeroką wiedzę z zakresu odpowiedniej techniki biegu, w każdych warunkach terenowych. Wiedzę z zakresu właściwego odżywiania organizmu, a już mistrzostwem świata jest nawigowanie w ruchu.

Taką „wycieczkę” i w takim towarzystwie postanowiłam „zaliczyć” w nocy z 15 na 16 czerwca 2013 roku w okolicy Wzgórz Strzelińskich. O 21.00 otrzymaliśmy mapy, ustaliliśmy plan, tzn. Rafał i Janek ustalili – ja się podporządkowałam. Nie przerażała mnie już ciemność lasu i fluorescencyjne oczy jej mieszkańców. Biegaliśmy przez pola, przedzieraliśmy się przez gęste lasy i przełaziliśmy przez … płot. Tu nie obyło się bez pomocy. Zwyczajnie nie sięgnęłam do jego granicy. Naturalnie Rafał nie omieszkał skomentować mojej wagi:

IV Strzeliński Rogaining

-Takie chuchro, a tyle waży.

-Mięśnie proszę kolegi, to mięśnie :)

Trasa była bardzo wymagająca i zróżnicowana, pewnie dlatego, że na naszej liście znalazły się najwyżej punktowane bazy. Miało być ich 11. Szło nam tak dobrze, że plan mocno ewaluował. Kiedy się nie zapytałam ile baz do końca, słyszałam - jeszcze siedem :) Zostało nam do zamknięcia się w limicie czasu 54 minuty. Co wymyślili Rafał i Janek – robimy punkt 5G!

5G – to nie to „g” o którym myślicie, choć emocje wzbudził największe i przyprawił o przyspieszony oddech :) Czas nagli – lecimy na „rympał” (na skróty – tekst Rafała) i się zaczęło. Trasa „na skróty” ma to do siebie, że w zanadrzu chowa szereg zaskakujących niespodzianek. Bieg przez pokryte poranną rosą zboże do pasa, to był orzeźwiający relaks. Drogę do celu zagrodził nam rzepak. Kilometrowa wysoka połać rzepaku, w którym schowałam się cała - mam 158 cm wzrostu. Nie mogłam ich odstąpić na milimetr, gdyż zalałoby mnie to zielone morze i chyba tylko brygada ratunkowa z balonu mogłaby mnie namierzyć. Rafał i Janek rozdzierali ten rzepakowy busz i parli do przodu. Miałam wrażenie, że doskonale się bawią. Potem było już tylko gorzej – skoki przez śmierdzące niemiłosiernie rozlewiska wody, lawirowanie pomiędzy zaroślami – dobrze, że jestem niska, jedyna korzyść na ten moment :). Jest punkt 5G. Wracamy.

Zostało 24 minuty. Pokrzywy na 170 cm wysokości, łąka z położonymi trawami, pas kukurydzy i wreszcie złapałam równą powierzchnię. Nigdy jeszcze się tak nie cieszyłam na widok asfaltu. Mogłam pokazać kto na min rządzi :) Ubłoceni, spoceni, poparzeni kwasem mrówkowym dotarliśmy na metę zaliczając 19 baz i z zapasem czasu 8 minut. Zajęliśmy I miejsce na 26 startujących drużyn i zdobyliśmy 109 punktów. Hurra!!!

IV Strzeliński Rogaining

Jaki jest bilans tej imprezy? Dwa razy zaliczyłam bolesny kontakt z podłożem. Na bank nie będę miała reumatyzmu, już pokrzywy o to zadbały. Upaprałam się w śmierdzącym błocie. Nabawiłam kilku zadrapań, siniaków i obtarć. Czy sama wybiorę się w nocy na wyprawę do lasu? Tego nie wiem, ale wiem, że bardzo dużo się nauczyłam. Orientacji i poruszania w terenie. Podpatrywałam technikę biegu na zróżnicowanej nawierzchni. Ale też korzystałam z własnej wiedzy zdobytej na treningach. Skipy, rytmy, wieloskoki, prawidłowe stawianie stopy, postawa biegowa – wszystko się przydało, ale najważniejsze jest, to że potrafiłam na bieżąco błędy korygować. To był doskonały trening dla ciała i umysłu. Stawy i więzadła mocno się napracowały.

Za to wszystko Rafałowi i Jankowi dziękuję! Mam nadzieję, że jeszcze spotkamy się jako drużyna. Zostałam „zainfekowana” tym „zielonym” wirusem :)

(nie)zielona Irena (kobiety na medal)